Wiele można zarzucić poezji, ale nie to, że nie wywołuje emocji. Wiersze, które publikuję powstały w sytuacji trudnej życiowo, ale dzięki nim stała się ona może bardziej ludzka, bardziej "oswajalna". Poezję piszą czas i przestrzeń, a z upływem chwil... staje się ona zupełnie inna, tak jakby czas i przestrzeń zaczęły ją inaczej przedstawiać.
PRZYGOTOWANIA
Co to za postać co rano
stale zerka na mnie?
Oczy mruży z niedowierzania,
że tak można niezgrabnie
kręcić się na jednej nodze
kręcąc posiwiałe włosy
w zabytkowe loki.
To ona. Jej to jest sprawka,
że dziś biegnę donikąd,
że potykam się o wczoraj
bez ładu ni składu,
kąpię się w brudnej wannie,
pachnę szarym mydłem,
potem piszę list do Magdy,
siadam pod starą gruszą,
zakładam stopery do uszu
i tak bardzo bez wiary
patrzę na stare,
wyblakłe,
tak podobne
twarze.
Szukam jej, by wygarnąć
co to za maniery,
tak podglądać mnie w lustrze,
dotykać mych skroni;
jakby już pewna, że ma mnie dla siebie
wchodzi co dzień bez dzwonka,
idzie jak po swoje.
Ze mną ma za dobrze,
ja nie stanę okoniem,
gdy już zechce mnie zabrać
na przeciwną stronę.
Co innego ten z piętra.
Jemu jeszcze mało!
Żonkę młodą przygruchał
i zabawa mu w głowie.
Oj nie, drogi panie,
chyba coś się ubzdurało,
przecież nie ucieknie pan
przed tym co ludziom
pisane.
Będę czekać dziś na nią,
jak mam co dzień w zwyczaju,
a gdy przyjdzie i weźmie
w uścisku zostanę
i będę się modlić by wszystko
co mi obiecano
okazało się choć w połowie
tak piękne i drogie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz