czwartek, 25 sierpnia 2016

Prawie ja - prawie matka

JA MATKA

Kim się stałam? Nazwij mnie matką a skłamiesz
Nie szukam litości, wystarczy, że zaparzysz herbatę
i rozmasujesz obolałe dłonie
Głowa ciągle analizuje wydarzenia, których nigdy nie będzie
Żartujesz?

W myślach tańczę tango na skraju jeziora. 
Tam ukryłeś mój jedyny skarb 
i nie jest to złoto
Nie wierzysz, że może być coś cenniejszego niż kawałek metalu?
Człowieku, 
edimus, ut vivamus, non vivimus, ut edamus

Ja, niewolnica swych cierpień, 
chora na umyśle 
skaczę z dachu co rano
Niepewna, czy już skoczyłam, czy to tylko złudzenie, 
piję lurę ze słoika
ubrana w resztki swej przyzwoitości 
i odrobinę białego pudru pod nosem
Los mój matko miał mnie zrzucić z góry Uluru 
tuż pod nogi boskiej Anjei

Chciałam być jak Ona 
Teraz leżę jak zwierzę ze złamaną nogą
Pycha sprawia, że w gorączce wykrzyczałam słodkie
veni vidi vici
Przeklęta!

Nazwać siebie matką zbyt wcześnie
to jak kupić los i powiedzieć, że się już wygrało

na próżno 

1 komentarz: